sobota, 30 czerwca 2018

KIEDY PIŁKA JUŻ NIE JEST W GRZE...

Stało się. Wszystko potoczyło się zgodnie z tradycją: mecz przegrany, mecz o wszystko, mecz o honor...                                                                                    Kibice są zawiedzeni nie tylko wynikami ale przede wszystkim marną grą polskiej reprezentacji - gdyby piłkarze grali z zaangażowaniem i poświęceniem można by mówić chociaż o moralnym zwycięstwie ;)



Piłkarze wracają do domu a liczne marki zostają ze spotami reklamowymi z udziałem polskiej reprezentacji i jej "gwiazd" i wykupionym czasem antenowym. Czy mogą z tego powodu odnotować straty wizerunkowe i / lub spadek sprzedaży?

Wśród komentarzy dotyczących meczów pojawiają się bowiem i takie:

"A może by tak wreszcie zacząć solidarnie bojkotować wszystkie produkty i marki reklamowane przez naszych zaj_____ych piłkarzy oraz przez pana trenera kadry?


Tak długo, jak kopanie piłki będzie dla naszych zawodników jedynie małoznaczącym dodatkiem do pracy w branży reklamowej - nic się nie zmieni" pisze komercyjny02 na gazeta.pl


"Teraz to nawet nie wiem czy na tyskie się zesrać czy naszczać do niego. ale próba wypicia tego szczyna będzie się kojazyła z tymi mdłymi baranami" - patrze_na_was_z_gory


www. memy -piłkarskie.pl


Oczywiście nie wszyscy kibice aż tak przeżywają niepowodzenia polskich piłkarzy.


Silnych negatywnych emocji doświadczają Ci u których doszło do powstania zbiorowej tożsamości ("My Polacy") a drużyna piłkarska zaczęła być postrzegana jako przedłużenie "ja". Jej sukcesy byłyby przeżywane wraz z innymi polskimi kibicami niczym własne, karmiłyby samoocenę (być może chudziutką z powodu braku indywidualnych zwycięstw) byłyby źródłem poczucia jednoczącej "nas" dumy.

Ci kibice idealizowali naszych piłkarzy przeceniając ich możliwości, tak, jak idealizuje się osobę, w której jest się zakochanym i nie widzi się jej słabości i wad.

Brak pożądanych, pozytywnych emocji doprowadził do uruchomienia mechanizmów obronnych:
  • emocjonalnego zdystansowania się, odrzucenia (piłkarze to już obcy "oni" a nie "my") oraz

  • dewaluacji drużyny, czyli całkowicie negatywnej oceny, podobnie nieobiektywnej jak wcześniejsza pozytywna.

Tacy kibice funkcjonują jak gwałtowny kochanek, który od miłości przeszedł do nienawiści, gdy okazało się, że wybranka nie jest tak cudowna, jak się wydawało, przeżywa nie tylko smutek związany z miłosnym zawodem, ale pała żądzą zemsty i szuka winnego, bo czuje się zdradzony i oszukany (choć w gruncie rzeczy oszukiwał się sam). W przypadku indywidualnej osoby świadczy to o braku dojrzałości emocjonalnej, narcyzmie i prymitywnych mechanizmach obronnych, ale taka niedojrzałość i niestabilność jest dosyć typowa dla dynamiki emocji zbiorowych. 

Czy może to zaszkodzić markom, które w komunikacji marketingowej odwoływały się do mundialowej euforii? To między innymi: Tyskie, Samsung, Huawei, Lotos, Head&Sholders, Biedronka.


www. memy -piłkarskie.pl


Raczej nie. Mundial to zaledwie epizod w dość długim życiu tych marek. Sporo mundialowych reklam miało kiepski branding, po prostu pokazywały wspólnie przeżywaną sportową fiestę próbując podczepić swoją markę pod pozytywne emocje. Historia konsumenckich bojkotów (m.in. Ciechan) pokazuje słomiany zapał konsumentów, którzy rzucają groźby i na groźbach, góra kilku wylanych piwach (przecież kupione i zapłacone!), przeważnie się kończy. Są i takie, które bez względu na emocje konsumentów wygrały, bo udało im się zaistnieć w świadomości konsumentów (kto przed Mundialem słyszał o Blachotrapezie?).

Skład zakupowego koszyka, to wypadkowa wielu czynników, w sklepie siła nawyku przeważnie okazuje się silniejsza od kontekstowych emocji.

Gdyby jednak marki chciały wkupić się w łaski rozsierdzonych kibiców, to komunikat powinien odwoływać się do tych samych potrzeb, które stały za kibicowskim wzmożeniem: 
  •  poczucia wspólnoty - my nadal jesteśmy razem, nawet jeśli wspólnie przeżywamy klęskę zamiast zwycięstwa, a marka kibicowała razem z wami i razem łączy się z wami w bólu

  • dowartościowania - na przykład poprzez przekaz, że piłkarze zawiedli, ale kibice byli na medal i wielki szacun dla nich.


PS. Oczywiście my też mamy swój pogląd na przyczyny polskiej porażki na Mundialu. ..

Upatrujemy ich w narodowym nieświadomym fantazmacie, w który wpisana jest przegrana będąca źródłem masochistycznej rozkoszy (jouissance). Zwycięstwo nie leży w naszym tanatycznym i masochistycznym charakterze, perspektywa zwycięstwa nasz paraliżuje, my możemy wygrać tylko wtedy, gdy jesteśmy przegrani lub tak sądzimy ;) Skąd to się bierze? Z geopolityki i historii. To efekt interakcji kompleksu niższości (wobec Zachodu) i przekonania o wyższości (w stosunku do Wschodu) oraz rozlicznych traum (począwszy od chrystianizacji, która zniszczyła pierwotną słowiańską tożsamość, poprzez rozbiory i zabory, po nieudane powstania i Jałtę). Co może pomóc? Chyba tylko zbiorowe egzorcyzmy ;)

 

poniedziałek, 18 czerwca 2018

OD ZERA DO BOHATERA - jak LEWY reklamuje HUAWEI

Piłkarska histeria narasta, z każdym dniem. Piłkarze, a zwłaszcza Lewandowski na fali, także u Nas. 

Było o potencjalnych problemach z łupieżem, a tu zajmiemy się trudnym dzieciństwem naszego narodowego bohatera przedstawionym w reklamie Huawei


Mamy tu mocną, poruszającą, archetypalną historię, opowiedzianą zgodnie z zasadami storytellingu

Film niewątpliwie wzbudza emocje, czy wręcz wzrusza. 

Opowiadana o uniwersalnych, ważnych wartościach: marzeniach, wytrwałości w dążeniu do celu, pokonywaniu przeciwności i roli rodziny. 

Wykorzystuje fakt, że dzieci wzbudzają odruchową pierwotną sympatię (reakcja na wzorzec dziecięcości).

Zwraca uwagę świetny sposób realizacji: dynamiczna, budująca nastrój, muzyka, zdjęcia, umiejętne wplecenie starych fotografii Lewandowskiego, które podkreślają autentyczność opowieści. 

Niestety powiązanie z reklamowanym produktem jest słabe - niby łącznikiem ma być hasło : Make It Possible 

...ale koniec końców wychodzi na to, że mogłaby to być reklama wielu innych marek i produktów (zwłaszcza Nike czy innego Adidasa)

dlatego reklama więcej robi chyba dla promocji Lewandowskiego niż dla marki Huawei i jej smartfona. 

Przy czym będzie się podobała głównie fanom piłkarza. 
Ci którzy odczuwają przesyt osobą Lewego i / lub reklamami, które mają spowodować, że widz sięgnie nie tylko po portfel ale i po chusteczki mogą odebrać ją jako nachalną i manipulującą emocjami, dlatego, że przez cały czas jest bardzo serio, bez humoru, bez dystansu, trochę zbyt serio.

A Wy wolicie Lewego reklamującego szampon czy smarfon?

HEAD&SHOULDERS czyli LEWY I ŁUPIEŻ

Piłkarscy celebryci mają swoje stałe miejsce w reklamach, ale kto tylko może, ten próbuje coś jeszcze ugrać na mundialowym wzmożeniu konsumentów. 

I tak P&G postanowiło odświeżyć kampanię szamponu Head& Shoulders z Robertem Lewandowskim


Spot zaczyna się od wysokiego C: ciężar sławy, odpowiedzialność za zespół, oczekiwania fanów, krew, pot i łzy, nadzieja na sukces, widmo porażki. Świetna muzyka buduje napięcie.

Na naszych oczach urzeczywistnia się mit (sportowego) bohatera...

Kiedy spodziewamy się wzniosłych słów o idei sporu, walce fair play czy sile charakteru, które pozwalają urzeczywistnić marzenia, a przy okazji marek, które do tego pasują, jak Nike czy Adidas...

...ten mocno napompowany balonik patosu zostaje niczym szpileczką przekłuty hasłem:

"Na barkach kapitana spoczywa wiele, tylko nie łupież"

Reakcją widza na ten niespodziewany obrót akcji jest śmiech. Czy to dobrze? Tak!


To dynamika emocjonalna dobra dla kondycji psychicznej i pożądana przez widzów, wiedzą o tym twórcy filmów fabularnych. 


Elementy patetyczne powinny być równoważone humorem. 
Dobrze, jeśli widz przeżywający wzruszenie, smutek, podniecenie, niepokój, może rozładować emocjonalne napięcie poprzez humor i śmiech. 

Złamanie skryptu sportowego heroizmu, zupełnie niepasującym do niego tematem, nieco wstydliwego i banalnego łupieżu, powoduje, że reklamowany produkt zostaje świetnie zapamiętany. 


Od czasów Beckhama - absolutnie topowej marki wśród piłkarskich celebrytów - włosy piłkarza są nie mniej ważne dla jego wizerunku niż umiejętność kopania piłki ;)


Czy wizerunek naszego bohatera narodowego nie ucierpi na skutek skojarzeń z łupieżem? 

Naszym zdaniem nie powinien, Lewy tą reklamą pokazuje, że ma dystans to siebie, a fakt, że mógłby mieć łupież czyni go bardziej ludzkim ;) 
Oczywiście możecie też dojść do wniosku, że świadczy to jedynie o tym, że za odpowiednią sumę pieniędzy zareklamuje wszystko ;)

Twórcy tej reklamy dostarczają widzowi rozmaitych emocji, nie przeciągają jednej tylko struny, dobrze pozycjonują swój produkt, dlatego H&S podoba nam się bardziej niż patetyczny ale nieco ckliwy spot Huawei z Lewandowkim 

piątek, 8 czerwca 2018

DOM DEVELOPMENT - dobre miejsce tylko dla celebrytów?

Spoty Dom Development wzbudziły spore kontrowersje wśród widzów.






Nie wiem, czy Was to dotyczy, ale wydaje się nam, że widz oglądający te spoty może przeżywać dysonans poznawczy. Uruchomiono w jego umyśle skrypt reklamy społecznej, promującej pewne wartości, a na koniec zakomunikowano, że te godne naśladowania postawy mają jakiś związek z osiedlem Dom Development. 
Jaki związek? I czego się właściwie od widza oczekuje: uczuć patriotycznych, wsparcia hospicjum czy zakupu mieszkania na wymienionym osiedlu?

Nawet jeśli po długim namyśle nad hasłem ten związek się znajdzie, to nadal mamy problem. Większość z nas uważa się za dobrych ludzi i chce być za takich uważana przez innych. Hasło „Dobrzy ludzie powinni mieszkać w dobrym miejscu” do tego się właśnie odwołuje. Ale wzorzec dobrego człowieka przedstawiony w obu spotach jest bardzo ekskluzywny. Ich bohaterowie robią rzeczy, których większość ludzi nie robi, na dodatek to celebryci.

Odbiorca może poczuć się nie dość dobrym człowiekiem. To zaś uruchomi mechanizmy obronne: broniąc swojej dobrej samooceny, zdewaluuje i odrzuci komunikat, jego nadawcę i jego produkt. 
Dotyczy to zwłaszcza reklamy z Kizierowskim. Człowiekowi, który stoi przed decyzją o wzięciu dożywotniego kredytu na zakup mieszkania, trudno się zidentyfikować z kimś, kto rezygnuje z dużej sumy pieniędzy…
Hasło jest bardzo dobre. Znacznie lepszym pomysłem byłoby jednak zilustrowanie go codziennymi zachowaniami zwykłych ludzi powodującymi, że sąsiadom żyje się dobrze. Choćby takimi, jak wymienione w opisie kampanii na stronie https://dobrzyludzie.pl/dobrzy-ludzie/: nie parkuję na miejscu sąsiada, nie zakłócam ciszy nocnej...


piątek, 18 maja 2018

OSOBOWOŚĆ W KOMUNIKACJI MARKETINGOWEJ: jak Cambridge Analytica pomogła Trumpowi wygrać wybory

Chcielibyście manipulować ludźmi jak ci z Cambridge Analytica?

A może wręcz przeciwnie, po całej fejsbukowo-wyborczej aferze macie teraz koszmary, w których głosujecie na PIS, choć planowaliście postawić krzyżyk przy partii Razem?

Dzisiaj będzie o tym, co zrobiła ta firma, zmieniając ponoć losy świata, czyli o doborze strategii perswazyjnej do profilu osobowości przekonywanego.

Osobowość jest definiowana jako stosunkowo stałe cechy, dyspozycje czy właściwości jednostki, które nadają względną spójność jej zachowaniu. 

Teorii osobowości jest wiele, ale my, podobnie jak CA, skupimy się na teorii Big 5 czyli Wielkiej Piątki. której wielką zaletą jest to, że wyodrębnione przez nią cechy są dobrze zdefiniowane i mierzalne przy pomocy kwestionariuszy (m.in. NEO-FFI czy nasz Profiler).

Według teorii Big 5 (zwanej także OCEAN od pierwszych liter angielskich nazw cech), osobowość każdego człowieka da się opisać poprzez konfigurację 5 wymiarów:


Do każdego z tych wymiarów możemy dopasować strategię perswazyjną czyli rodzaj argumentów, na które dany typ osobowości jest bardziej podatny.

Otwartość na doświadczenie

Osobę otwartą na doświadczenie cechuje bogata wyobraźnia, twórcze podejście do problemu, otwartość na nowe doznania. 

Jako konsument pozytywnie zareaguje na hasła o nowościach, nowinkach, nowych, nieznanych doznaniach, obietnice bogatych doznań zmysłowych oraz wyrafinowaną czy niekonwencjonalną formę reklamy.



Osoba zamknięta na doświadczenie jest konserwatywna, lubi utarte ścieżki i sprawdzone sposoby działania. W drugiej turze wyborów prezydenckich głosowała na Komorowskiego, a w następnych zagłosuje na Dudę, bo przynajmniej wiadomo, czego się po nich spodziewać.

Preferuje produkty sprawdzone, z tradycjami, ma potencjał na lojalnego konsumenta, trudno zmienić jej raz wykształcone nawyki.

Sumienność

Człowiek sumienny jest konsekwentny, odpowiedzialny, systematyczny i wytrwały. Kiedy się do czegoś zobowiąże, to nie wystawi was do wiatru, jeśli zaangażuje się w długoterminową akcję promocyjna, to ją skończy. W przypadku ważnej decyzji przeanalizuje wszystkie argumenty za- i przeciw-, możesz zasypać go danymi technicznymi i wynikami testów. 

Osoba niesumienna raczej ich nie przeczyta, podejmie decyzję 'na czuja', w ostatniej chwili. 

Ekstrawersja


Ekstrawertyk jest wesoły, rozmowny, towarzyski, szuka kontaktu, bez towarzystwa usycha i więdnie jak niepodlany kwiatek. 

Kupi to, czym może się podzielić - dosłownie lub w przenośni - dlatego od produktów do kontemplowania w samotności, elitarnych, czy spersonalizowanych woli te, które mają wszyscy, bestsellery, o których na pewno będzie z kim porozmawiać, ewentualnie takie, które wszystkich zainteresują, uczynią go gwiazdą towarzystwa.



Introwertyk lubi ludzi, ale woli ich obserwować z daleka. Bardzo ceni sobie swoją prywatność, potrzebuje pobyć sam ze sobą przynajmniej od czasu do czasu. 

Zainteresują go produkty, które może kontemplować w samotności, zanurzając się w swoim wewnętrznym świecie.



Ugodowość

Osoba ugodowa nastawiona jest na współpracę i harmonijne relacje z innymi ludźmi, unika konfliktów i nie bardzo lubi się wyróżniać. Przemawia do niej społeczny dowód słuszności "wszyscy tak robią", "wszyscy to kupują", unika kontrowersji. 


Niski poziom ugodowości to skłonność do rywalizacji i non-konformizm. Taka osoba lubi się wyróżniać, zarówno po to, by pokazać, że jest lepsza, jak i po to, by prowokować.
Jej uwagę przyciągnie hasło "kontrowersyjne", sięgnie po produkty niszowe, spersonalizowane, po marki budujące swój wizerunek na archetypie Buntownika.


Neurotyczność

Neurotyk jest osobą niepewną siebie, o niestabilnej samoocenie, podatną na różne negatywne emocje: smutek, poczucie winy, a przede wszystkim różnego rodzaju lęki. 
To czyni go osobą niezwykle podatną na różnego rodzaju manipulacje. 

Neurotykowi łatwiej jest wmówić, że brzydko pachnie mu z ust, lub z pod pach, i ludzie go nie lubią, że grożą mu rozmaite dolegliwości, że koncerny, politycy spiskują przeciwko nam, że grozi nam kataklizm, a następnie sprzedać mu "antidotum" redukujące poziom lęku.




Oczywiście cechy można, a nawet należy ze sobą łączyć: przekaz adresowany do ekstrawertyka o dużym stopniu otwartości (szalony melanż zakończony interwencją policji) będzie się różnił od tego adresowanego do ekstrawertyka ugodowego i konserwatywnego (oglądanie meczu z kumplami i browarem znanej marki).

Wykorzystując taką właśnie, znaną od dawna, wiedzę o cechach osobowości  i znając profil użytkowników Facebooka, Cambridge Analytica mogła różnicować przekaz dotyczący Trumpa przedstawiając go jako zapowiedź ekscytującej zmiany, tradycjonalistę lub buntownika, antidotum na rozmaite społeczne lęki. 

Po prostu znając kogoś wiecie jakie argumenty mogą do nie go trafić, a jakie nie, ale to nie znaczy, że jesteście w stanie nakłonić go do wszystkiego, że odbieracie mu rozum i wolną wolę.

piątek, 20 kwietnia 2018

EROS I TANATOS cz.3 na gruncie psychoanalizy

Reklamy niekiedy wykorzystują nasze lęki. Skojarzenia i obrazy związane ze śmiercią pojawiają się w nich jako potencjalnie skuteczny straszak.

Jeszcze częściej jednak odwołują się do naszych mniej lub bardziej świadomych potrzeb 

...czyli, aby śmierć mogła być bodźcem pozytywnym, zachęcającym do kupna, musiałby istnieć w nas potrzeba śmierci, potrzeba przeżywania jej lub zadawania.

Musiałaby by to być potrzeba w miarę powszechna, bo psychopaci i samobójcy to niszowe i mało perspektywiczne grupy konsumentów ;)

Zapewne wielu z Was, powie NIE: w ludzkiej naturze, w psychice zdrowego człowieka takiej potrzeby nie ma. Człowiek w swej naturze ma potrzebę unikania śmierci. Jeśli zaczyna jej pragnąć, to musi to być skutek choroby, traumy, defektu, jest to czymś rzadkim i nienormalnym.

Freud, twórca psychoanalizy, także przez długi czas uważał, że głównym regulatorem ludzkiego zachowania jest zasada przyjemności: człowiek, od maleńkości, szuka zaspokojenia, przyjemności, redukcji popędowego napięcia.
Oczywiście rzeczywistość też ma swoje zasady i konfrontacja pragnienia z wymogami rzeczywistości może prowadzić do rozmaitych, zewnętrznych  i wewnętrznych konfliktów, np. między chęcią zaspokojenia popędu seksualnego a represyjną kulturą, między Id a Superego, powodujących cierpienie, ale nie jest ono celem samym w sobie, lecz skutkiem ubocznym poszukiwania przyjemności.

Według popularnego stereotypu na temat psychoanalizy, prawie zawsze chodzi nam wyłącznie o seks ;)
http://philosophykitchen.com/2015/04/femminile-in-un-uomo/

Co skłoniło go zmiany zdania?

Obserwacja u pacjentów zjawiska zwanego przymusem powtarzania traumy czyli wracania do bolesnych zdarzeń w formie snów, nawracających wspomnień, nieświadomego odtwarzania w swoim życiu scenariusza przywołującego psychiczne konflikty i emocje związane z pierwotnym traumatycznym zdarzeń.

Freud zauważył to nie tylko u swoich neurotycznych pacjentów, ciągle trawiących zdarzenia, w odniesieniu do których słowa "trauma" może nam się wydać nieco przesadzone, np. widok rodziców uprawiających seks, lecz także u żołnierzy wracających z frontu i przeżywających na jawie i we śnie koszmar wojny (I Wojny Światowej).

Uznał, że ten wewnętrzny przymus powracania do sytuacji bolesnych i trudnych to działanie wbrew zasadzie przyjemności.

Otto Dix: Shock Troops Advance under Gas (1924). 
Jedna z cyklu 50 grafik dokumentujących przerażające wspomnienia artysty z frontu.


Zainspirować mogła go także Sabina Spielrein, która kilka lat wcześniej napisała artykuł pt. Destrukcja jako cel istnienia.

Była pacjentka Junga, wówczas już lekarka i psychoanalityczka, zwraca w nim uwagę, że, obserwując naturę, łatwo zauważyć, że tworzenie nowego życia ma w sobie element unicestwienia tego co stare. Są gatunki zwierząt, gdzie poczęcie potomstwa oznacza śmierć rodzica, np. osławieni samcy modliszek. Dawanie życia, narodziny i śmierć są także nierozerwalnie ze sobą związane na gruncie religii i mitologii: warunkiem nowego życia jest poświęcenie i ofiara.

Akt prokreacji, seks, nie jest więc przeciwieństwem śmierci, lecz nosi w sobie jej elementy. Popęd seksualny nie jest czystym pragnieniem życia, jest w nim zgoda na potencjalne samounicestwienie. Orgazm to mała śmierć ego, by go przeżyć trzeba choć na moment zapomnieć o swoim jednostkowym istnieniu, zatracić się.

Kadr z filmu "Niebezpieczna metoda" reż. D. Cronenberg, w roli Sabiny Spielrein, ostro romansującej z Jungiem, Keira Knightly.


W książce pod tytułem "Poza zasadą przyjemności", wydanej w 1920 roku, Freud przedstawił zmodyfikowaną koncepcję ludzkich dążeń:

Tak, człowiek rodzi się wyposażony w energię życiową zwaną popędem. Jeśli, zgodnie z zasadą przyjemności, celem organizmu jest redukcja pobudzenia, zlikwidowanie napięcia, to pełną i ostateczną realizacją tego celu byłaby śmierć.

Od narodzin do śmierci, towarzyszy nam popęd życia wyrażający się w pragnieniu życia, tworzenia, miłości, przyjemności ale także popęd śmierci - popęd niszczycielski, wyrażający pragnienie powrotu do pierwotnego stanu nieożywionej materii, do destrukcji i samozniszczenia. Libido i destrudo, Eros i Tanatos.

Gustav Klimt: Śmierć i Życie (1908).


Popędy są nieświadome, nie realizują się w sposób pełny, możemy jedynie obserwować ich przejawy.

Skłonności samobójcze;
sadyzm i masochizm, także psychiczny;
tendencja do podejmowania aktywności ryzykownych jak himalaizm czy zbyt szybka jazda samochodem;
autodestrukcyjne zachowania: nałogi, zła dieta, spóźnianie się do pracy w sytuacji gdy nasz szef jest punktualnym pedantem, wyciskanie pryszczy ;)

wszystkie te zachowania możemy uznać za przejawy popędu śmierci,
możemy, bo Freud nigdy nie stworzył żadnego inwentarza objawów czy sennika - zawsze interpretował je w kontekście indywidualnych doświadczeń pacjenta.

Libido i destrudo nie działają każde na własną rękę, szukając ujścia często znajdują wspólne reprezentacje i sposoby realizacji. Sadyzm (popęd śmierci ukierunkowany na innych) i masochizm (ukierunkowany na siebie) są tego jaskrawym przykładem.

Ilustracja z książki „Justine ou les Malheurs de la Vertu” (Justyna czyli nieszczęścia cnoty) autorstwa Markiza de Sade.
It is always by way of pain one arrives at pleasure” twierdził pisarz i filozof. W jego twórczości można znaleźć wiele argumentów na potwierdzenie tezy o istnieniu instynktu śmierci.

O związku libido i destrudo traktuje także film D. Cronenberga "Crash: Niebezpieczne pożądanie", traktujący o ludziach, których podnieca ciało okaleczone w wypadkach samochodowych. By osiągnąć spełnienie inscenizują wypadki ryzykując życie...



Splotu Erosa i Tantosa można dopatrzeć się także w sytuacji gdy wybór obiektu miłości (tzw. kateksja libidynalna) staje się źródłem emocjonalnego cierpienia i życiowych problemów, gdy zakochujemy się w nieodpowiednim mężczyźnie lub też kobiecie fatalnej, i lecimy jak ćma do ognia...

Femme fatale, jeden z przejawów archetypu Uwodzicielki, to motyw atrakcyjny zarówno dla kobiet, które mogą się z nią utożsamić (realizacja libido z nutką sadyzmu), jak i dla mężczyzn (Eros z komponentą masochistyczną). Bardzo popularny w sztuce modernistycznej i często wykorzystywany w reklamie (o tym wkrótce).

Edward Munch "Wampir"

Koncepcja popędu śmierci należy do najczęściej kwestionowanych założeń psychoanalizy. Zwłaszcza na gruncie psychoanalizy amerykańskiej jest bardzo często po prostu odrzucana. Optymistycznie nastawieni do życia Amerykanie uważają, że Freud nie doszedłby do tak pesymistycznych wniosków gdyby nie koszmar I wojny. 

A Wy jak sądzicie? Czy znajdujecie u siebie przejawy popędu śmierci?

czwartek, 15 marca 2018

ODŚWIEŻANIE PAMIĘCI

A oto kolejny przykład marketingu tworzonego w nurcie narodowo-patriotycznym:


Jest to produkt wielofunkcyjny, łączący przyjemne z pożytecznym:


zawieszka zapachowa (bo to jest zawieszka zapachowa) odświeża zarówno powietrze, jak i pamięć o ważnym wydarzeniu historycznym.


Powstała jako gadżet promujący bieg odbywający się w rocznicę tego wydarzenia w Radzymienie, więc zachęca również do uprawiania sportu.


Można więc rzec, że celem jakim stawiali sobie pomysłodawcy tego produktu jest urzeczywistnienie hasła "w zdrowym  ciele zdrowy duch".

Ciało zdrowe, bo wysportowane, duch narodowy, patriotyczny oraz chrześcijański - pierwszy od prawej bohater wiszącej ilustracji to trzymający krzyż ksiądz, a po środku znajduje się Oko Boskiej Opatrzności, która walnie przyczyniła się do moralnego, a tym razem, także militarnego, zwycięstwa. Symbol przez współczesną, niedouczoną młodzież niestety często kojarzony z, rzekomo istniejącą, a nawet dążącą do przejęcia władzy nad światem, sektą Iluminati, więc kontakt z taką zawieszką stwarza okazję, by naprostować błędne przekonania.

Pewnie jesteście ciekawi jak pachnie Bitwa Warszawska - cytrusowo.

Ta zawieszka mogłaby być częścią większego odświeżającego cyklu historycznego np. Żołnierze Wyklęci mogliby rozsiewać zapach sosnowego lasu...

😏